Olimpijskie zapowiedzi – Biegi narciarskie

Po biathlonie czas na biegi narciarskie, dyscyplinę, z którą – za sprawą Justyny Kowalczyk – w ostatnich latach wiążemy wielkie medalowe nadzieje. Nasza najlepsza zawodniczka od 2009 roku z każdej mistrzowskiej imprezy wraca z przynajmniej jednym krążkiem i jesteśmy przekonani, że nie inaczej będzie w Soczi. Cieszy również fakt, że w tym sezonie polskie biegi to nie tylko Justyna Kowalczyk – w rywalizacji sprinterskiej emocji powinni nam dostarczyć także Sylwia Jaśkowiec i Maciej Staręga. Może nie będą to emocje medalowe, ale najważniejsze, że Polacy nie są już dla rywali jedynie tłem. Jak przebiegną zmagania na Krasnej Polanie i jak spiszą się w Soczi reprezentanci Polski w biegach? Zapraszamy do lektury naszej redakcyjnej zapowiedzi.

KOBIETY

Na początek przypomnijmy sobie jak było cztery lata temu w Vancouver. Justyna Kowalczyk wróciła z Kanady z trzema medalami, wywalczyła po jednym olimpijskim krążku w każdym kolorze. Najcenniejszy – złoty – w maratonie na 30 km stylem klasycznym, po niezapomnianym i przyprawiającym o zawał finiszu, gdy na ostatnich metrach odparła atak Marit Bjoergen. Srebro zdobyła w sprincie „klasykiem”, brąz – także po niezwykle zażartej walce na finiszu – w biegu łączonym. Gwiazdą kanadyjskich igrzysk została Marit Bjoergen, która wywalczyła w Vancouver pięć krążków (3 złota, srebro i brąz). Złoty medal z Kanady przywiozła także Charlotte Kalla – Szwedka wygrała rywalizację na dystansie 10 km stylem dowolnym.

Minęły cztery lata i… w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło. Znów kandydatkami do miejsc na olimpijskim podium będą Justyna Kowalczyk, Marit Bjoergen i Charlotte Kalla. Do wąskiego grona faworytek dołączyła Therese Johaug. Inne zawodniczki będą z pewnością szukały swoich szans, licząc na potknięcia faworytek, ale wdrapać się choćby na najniższy stopień olimpijskiego podium będzie im niezmiernie ciężko.

8.02.2014 – 15 km skiathlon (bieg masowy)

Wiele wskazuje na to, że najciekawszy bieg czeka nas na dzień dobry – zaledwie kilkanaście godzin po ceremonii otwarcia igrzysk kobiety będą rywalizować w skiathlonie. Faworytką zmagań niezmiennie Marit Bjoergen – Norweżka na tym dystansie w mistrzowskich imprezach jest niepokonana od Vancouver – ale kandydatek do medali w Soczi będzie więcej niż miejsc na podium. W biegu łączonym bardzo dobrze spisują się także inne reprezentantki Norwegii – wystarczy wspomnieć, że podczas zeszłorocznych MŚ w tej konkurencji zajęły cztery pierwsze miejsca (Bjoergen, Johaug, Weng, Steira). Skiathlon to także bieg, z którym wielkie nadzieje wiąże Charlotte Kalla. Szwedka przed sezonem niesamowicie poprawiła styl klasyczny – właśnie po to, żeby w biegu łączonym powalczyć o złoto.

My liczymy oczywiście na Justynę Kowalczyk. O krążek będzie jednak bardzo ciężko – układ biegów w skiathlonie nie sprzyja naszej zawodniczce. Nawet jeśli uda jej się wypracować przewagę w „klasycznej” części dystansu, na odcinku „łyżwowym” rywalki rzucą się w szaloną pogoń. Utrzymanie ich tempa w „łyżwie” i ewentualna walka na finiszu będzie nie lada wyzwaniem – ostatnio takie konfrontacje biegaczka z Kasiny Wielkiej przegrywała. Kowalczyk zapewnia jednak, że styl dowolny w Soczi będzie dużo lepszy niż w dotychczasowych startach. Trzymamy więc za słowo i wierzymy w medal.

11.02.2014 – Sprint stylem dowolnym

Justyna Kowalczyk zrezygnowała ze startu w sprincie, wiele wskazuje na to, że podobną decyzję podejmą także Charlotte Kalla i Marit Bjoergen. Pole do popisu będą więc miały sprinterki z Kikkan Randall na czele. Amerykanka zdominowała rywalizację w sprintach stylem dowolnym w ostatnich latach i jest najpoważniejszą kandydatką do mistrzowskiego tytułu. Sprint jest jednak konkurencją bardzo nieprzewidywalną, w której niczego nie można być pewnym. Kandydatek do miejsc na podium jest wiele: czołowe sprinterki tegorocznej edycji PŚ – Denise Herrmann, Ingvild Oestberg czy Laurien Van der Graaff – a także wracające do formy Maiken Caspersen Falla i Ida Ingemarsdotter.

Polscy kibice będą mocno ściskać kciuki za Sylwię Jaśkowiec. Nasza zawodniczka w pucharowym sprincie w Jakuszycach otarła się o podium, wcześniej również zaliczyła w tej konkurencji kilka świetnych występów. Wydaje się, że w optymalnej formie Sylwia ma szanse na awans do półfinału. A przy odrobinie szczęścia – które w loteryjnej rywalizacji sprinterek czasem jest najważniejsze – kto wie, może pokusi się nawet o coś więcej?

13.02.2014 – 10 km stylem klasycznym (bieg indywidualny)

Najważniejszy bieg z punktu widzenia polskiego kibica odbędzie się na Krasnej Polanie 13. lutego. To wtedy panie pobiegną na 10 km stylem klasycznym ze startu interwałowego. To konkurencja w której Justyna Kowalczyk od kilku sezonów jest niepokonana, to ulubiony dystans Polki, na którym wygrywa regularnie i z dużą swobodą. Wydaje się, że jeśli nie dojdzie do jakiejś przykrej niespodzianki – wyraźnego błędu przy smarowaniu nart, kaprysu pogody czy wywrotki (odpukać!) – również w Soczi nie powinno być na nią mocnych. W optymalnej formie i z dobrze przygotowanymi nartami Justyna Kowalczyk jest poza zasięgiem rywalek. A przeciwniczki – głównie Norweżki i Finki, może także Charlotte Kalla – niech się biją o pozostałe krążki.

22.02.2014 – 30 km stylem dowolnym (bieg masowy)

Zmagania indywidualne biegaczek na igrzyskach tradycyjnie wieńczy maraton, który tym razem zostanie rozegrany w stylu dowolnym. Główną kandydatką do olimpijskiego triumfu będzie Therese Johaug. „Trzydziestka” łyżwą to ulubiony dystans Norweżki, jest mistrzynią świata w tej konkurencji, na wymagających trasach z dużymi podbiegami – a taka jest w Soczi – czuje się jak ryba w wodzie. Filigranowa Johaug zwykle od startu narzuca zabójcze tempo i nie pozwala innym nawet na nawiązanie walki. Recepta na sukces w Soczi jest prosta jak drut: jeśli ktoś marzy o złocie, musi utrzymać tempo Norweżki i wyprzedzić ją na finiszu. Inna sprawa, że ciężko wskazać zawodniczkę, która była by w stanie to zrobić.

To kolejny dystans, na którym bardzo duże nadzieje wiążemy ze startem Justyny Kowalczyk – Polka lubi biegać maratony, na najdłuższych dystansach od lat nie wypada poza podium. Poza podium w rywalizacji na 30 km nie zwykła jednak wypadać także Marit Bjoergen. Szykuje się więc kolejny emocjonujący polsko-norweski klasyk.

Nieco mniejsze szanse na sukces ma Charlotte Kalla. Szwedka, mimo że specjalizuje się w „łyżwie”, lepiej czuje się na krótszych dystansach. Do tej pory w maratonach nie odnosiła sukcesów. Być może do walki włączy się najlepsza z reprezentantek gospodarzy – Julia Czekaliowa. Rosjanki mają  jednak niewielkie szanse na zdobycie medalu w rywalizacji indywidualnej, znacznie groźniejsze będą w drużynie.

15.02.2014 – Sztafeta 4×5 km

Mówi się, że w sporcie nie można przyznawać medali przed wyścigiem. Jest jednak taka konkurencja, w której złoto wywalczyć może tylko jedna drużyna: sztafeta 4×5 km kobiet. Norweżki są absolutnie poza zasięgiem rywalek i nic nie jest w stanie odebrać im krążków z najcenniejszego kruszcu. Zwykle sprawa tytułu rozstrzyga się już na pierwszych dwóch lub trzech zmianach, a kończąca sztafetę Marit Bjoergen na swoim odcinku nie ma się z kim ścigać. Nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała ulec zmianie w Soczi.

O pozostałe miejsca na podium bić się będą Rosjanki, Finki, Szwedki i Amerykanki. O dalsze lokaty – przy dobrym biegu wszystkich zawodniczek – mogą powalczyć Polki. Biało-Czerwone bez większych problemów powinny zająć miejsce w czołowej „ósemce”.

19.02.2014 – Sprinty drużynowe

Nie wiadomo, czy Justyna Kowalczyk zdecyduje się na start w sprincie drużynowym. Nie wiadomo też z kim mogłaby go pobiec. Niestety brakuje w Polsce sprinterki, która w rywalizacji stylem klasycznym prezentowałaby poziom, pozwalający na nawiązanie walki z czołówką. Sylwia Jaśkowiec zdecydowanie lepiej czuje się bowiem w „łyżwie”. Jeśli nasze zawodniczki zdecydują się na start, nie możemy oczekiwać zbyt wysokich lokat. Awans do finału byłby dużym sukcesem.

Pojedynek o złoto w rywalizacji sztafet sprinterskich powinny stoczyć Norweżki i Finki. Obie reprezentacje odniosły po jednym zwycięstwie podczas tegorocznych zmagań PŚ, ale najważniejszy wyścig dopiero przed nimi. Reprezentantki Finlandii preferują styl klasyczny i to może im dać minimalną przewagę. Kandydatkami do podium w rywalizacji w sprintach drużynowych będą także Rosjanki i Szwedki.

Reasumując – Soczi może być dla nas równie szczęśliwe jak Vancouver. Liczymy przede wszystkim na Justynę Kowalczyk: na jej złoty medal  na 10 km stylem klasycznym, na medal w maratonie, a może także w skiathlonie. Powtórzenie wyniku sprzed czterech lat byłoby rewelacyjnym osiągnięciem. Liczymy na dobry występ Sylwii Jaśkowiec. Liczymy, że miejsce w „30” w biegach dystansowych wywalczy Paulina Maciuszek, która ostatnio regularnie punktowała w Pucharze Świata. Być może w okolicach pierwszej „trzydziestki” zakręcą się też pozostałe Polki: Kornelia Kubińska i Agnieszka Szymańczak, choć będzie to trudne zadanie.

TYPY REDAKCJI:

15 km skiathlon:

Mistrzyni olimpijska: Marit Bjoergen (Norwegia)

Justyna Kowalczyk: brąz

Sprint stylem dowolnym:

Mistrzyni olimpijska: Kikkan Randall (USA)

Sylwia Jaśkowiec: półfinał

10 km st.klasycznym:

Mistrzyni olimpijska: Justyna Kowalczyk (Polska)

30 km st.dowolnym:

Mistrzyni olimpijska: Therese Johaug

Justyna Kowalczyk: srebro

Sprint drużynowy:

Mistrzynie olimpijskie: Finlandia

Sztafeta 4×5 km:

Mistrzynie olimpijskie: Norwegia

Polska: 7. miejsce


MĘŻCZYŹNI

Podczas igrzysk w Vancouver najbardziej liczyli się zawodnicy z Norwegii, Szwecji oraz Rosji. Niewiele odstawali od nich także Niemcy. Nie zawiódł szwajcarski rodzynek- Dario Cologna – który zdołał wywieźć z Kanady jeden złoty krążek. Nie zachwycili natomiast reprezentanci kraju gospodarzy. Oni bowiem nie stali wówczas na podium.

W tegorocznych zmaganiach gospodarze nie powinni mieć problemów z obsadzeniem najwyższych miejsc. W składzie swojej reprezentacji mają bowiem istne perełki, które już w ostatnich startach w ramach Pucharu Świata potwierdziły na co stać niemal każdego z ekipy „Sbornej”. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Kriukov, Wylegżanin czy Legkov, aby kibice biegów poczuli respekt. Nie oznacza to jednak, iż Rosjanie całkowicie zdominują rywalizację. Znakomitych zawodników mają także Norwegowie, a w czołówce nie zabraknie na pewno Szweda, Niemca czy Kanadyjczyka.

8.02.2014 – 30km skiathlon (bieg łączony)

Cztery lata temu, w Vancouver, podczas biegu łączonego było niezwykle ciekawie. Wówczas najlepiej pobiegli Szwedzi, do których dzielnie dołączali jednak Niemiec i Rosjanin. Ostatecznie zwycięstwo przypadło Marcusowi Hellerowi, który złoto zdobył dopiero po bardzo dobrym finiszu. Na trzecim miejscu uplasował się – ze stratą 2.8 sek. – jego rodak Johan Olsson. Rozdzielił ich jeszcze Tobias Angerer z Niemiec, a tuż za podium na metę dobiegł Legkov. Należy zaznaczyć, iż był to także najbardziej udany bieg dla gospodarzy, którzy wprowadzili aż trzech swoich zawodników do pierwszej dziesiątki zawodów.

W tym roku trudno określić, który z zawodników ma największe szanse na zdobycie złotego medalu na tym właśnie dystansie. Całą gamę dobrych, a nawet świetnych zawodników mają przecież Skandynawowie. Zarówno reprezentanci Szwecji jak i Norwegii pokuszą się zatem o krążek wywieziony z Soczi. Niemcy w tym roku raczej nie zagrożą, ale są przecież Rosjanie! Legkov cztery lata temu kończył na czwartej pozycji, w tym sezonie jest „w gazie”, a dodatkowo będzie biegł u siebie. To on właśnie może zostać bohaterem tych zawodów.

11.02.2014 – Sprint stylem dowolnym

W Vancouver podczas sprintu potrzebny był fotofinisz. Po tej niesamowitej końcówce złoty medal igrzysk otrzymał wówczas Nikita Kriukov, który wyprzedził tak minimalnie… swojego rodaka Panżynskiego. W finale oprócz tej dwójki Rosjan biegło co prawda aż trzech Norwegów, jednak najlepszy z nich (zdobywca brązowego medalu) – Peter Northug – do wspomnianej dwójki stracił aż 9.2 sek.! Taka strata pokazuje tylko jaką przewagę mieli wówczas Rosjanie nad resztą stawki.

W tym roku ekipa „Sbornej” również ma szansę na zgarnięcie wszystkiego. Oprócz wciąż znakomitego Kriukova, na wysokim poziomie biega bowiem także Ustiugow. Poza tymi dwoma panami jest jednak jeszcze jedna dwójka, która może pokrzyżować im szyki. Są to Josef Wenzl i znakomity w tym sezonie Federico Pellegrino. Jeśli do tego zestawienia nazwisk doda się jeszcze Halfvarssona, Harveya, który ma zamiar wziąć odwet za nieudany start we własnej ojczyźnie czy Andrewa Newella – możemy stwierdzić, że na pewno będzie się działo. Mimo wszystko jednak, jeśli mówimy o złocie IO na myśl nasuwają się tylko dwa nazwiska – Kriukov i Pellegrino. Obaj są świetni, szybcy i chętni kolejnych zwycięstw. Naszym zdaniem jeden z nich sięgnie po najważniejsze trofeum czterolecia.
Podczas tego sprintu nie możemy zapomnieć również o Macieju Starędze, który ostatnio regularnie pokazuje nam się jako wyśmienity sprinter. Dla Maćka jednak awans do półfinału na igrzyskach będzie ogromnym sukcesem.

14.02.2014 – Bieg indywidualny na 15km stylem klasycznym

Podczas ostatnich igrzysk w biegu na dystansie 15km bezkonkurencyjny był Dario Cologna. Szwajcar odstawił całą stawkę zawodników, pozostawiając ich daleko za sobą. Sam zakończył bieg w fenomenalnym czasie nieco przekraczającym 33 minut. Warto dodać, że drugi w tych zawodach Pietro Cottrer stracił do niego aż 24.6 sek, a trzeci Lucas Bauer 35.7 sek.

Tym razem Dario Cologna już zawodów z pewnością nie wygra – Szwajcar w nich bowiem nie wystartuje, podobnie z resztą jak Cottrer. Faworytami do medali w Soczi powinni być Norwegowie. Znakomicie jeżdżą przecież Sundby i Jespersen. Jest także Northug, który w każdej chwili może „wypalić” i zaskoczyć kibiców. Poza Skandynawami mamy jeszcze w stawce choćby Połtoranina, który jako reprezentant gospodarzy da z siebie na pewno 100%. Zagrozić podium może ponownie – podobnie jak cztery lata temu – Lukas Bauer. Czech w tym sezonie nie biega możne na najwyższym poziomie, ale w pojedynczych biegach (jak na przykład w Kuusamo) potwierdził, że stać go jeszcze na zwycięstwa.

16.02.2014 – Sztafeta 4x10km

W Vancouver w biegu sztafetowym najlepiej zaprezentowali się Szwedzi, którzy zwyciężyli aż 15 sekund nad Norwegami. Na trzecim stopniu podium stanęli Czesi, którzy mieli jednak wówczas nieporównywalnie mocniejszą kadrę od tej teraźniejszej. Czterech sekund do podium zabrakło wówczas Francji, a niespodziewanie nisko – dopiero na 8. pozycji – rywalizację zakończyli Rosjanie.

W obecnym sezonie wydaje się, że w tej konkurencji rządzić będą zespoły Norwegii i Rosji. Jak dotychczas pomiędzy tymi ekipami występowały nieznaczne różnice czasowe na mecie, jeśli chodzi o ostatnie zawody. Na korzyść Norwegów działa to, iż mogą przebierać w utalentowanych zawodnikach, których mają na pęczki. „Sborna” natomiast ma raczej ukształtowaną kadrę, która musi „zadziałać” w tym jednym konkretnym biegu. Silni będą także oczywiście Szwedzi, powalczą może Francuzi i Kanadyjczycy, lecz na pewno nie będą w stanie dogonić rozpędzonych Rosjan czy Norwegów.

19.02.2014 – Sprint drużynowy stylem klasycznym

W ścisłej czołówce sprintu drużynowego na poprzednich igrzyskach olimpijskich znalazły się trzy ekipy. Pomiędzy pierwszą Norwegią a trzecią Rosją były bowiem niecałe 2 sekundy przewagi. Pomiędzy te ekipy wcisnęły się jeszcze Niemcy. Reszta stawki traciła już znacznie więcej. Najbardziej in minus wypadli Finowie, którzy rywalizację zakończyli na odległym 10. miejscu ze stratą bliską minucie!

W tym roku oprócz Rosjan i Norwegów liczyć się będą jeszcze ekipy Szwecji i Kazachstanu. Wszystkie cztery drużyny biegały bardzo dobrze w swoich startach podczas zawodów Pucharu Świata. Faworytami jednak mimo wszystko – podobnie jak w biegu sztafetowym – są według mnie biegacze norwescy. Skandynawowie mają w swojej reprezentacji zawodników, którzy znają się na biegach sprinterskich. Pomimo iż Rosjanie będą walczyć do ostatnich metrów, to do Norwegów powinno należeć ostatnie słowo.

23.02.2014 – Bieg masowy na 50km

Bieg na 50km w Vancouver miał bardzo dramatyczny przebieg. Do ostatnich metrów utrzymywała się pięcioosobowa grupka zawodników, która pomiędzy sobą – na finiszu – rozstrzygnęła sprawy medalowe. Ostatecznie złoto przypadło wówczas Northugowi, który o 0.3 sek. wygrał z Teichmannem i o 1.0 sek. z Olssonem. Zawiódł wówczas nieco Harvey – reprezentant gospodarzy, który linię mety przekroczył jako ostatni z finiszujących.

 Wydaje się, że w tym roku Harvey może liczyć po biegu na 50km na coś więcej niż przed czterema laty. Niezwykle silni wydają się jednak także norwescy zawodnicy – Sundby i Jespersen, którzy rządzą jeśli chodzi o biegi dystansowe. W dobrej formie wydaje się być także Połtoranin. Kazach biega naprawdę dobrze i na igrzyskach może zaskoczyć mocno na korzyść. Na medal nie ma raczej szans triumfator z Vancouver – Peter Northug. Norweg w tym sezonie prezentuje średnią formę i jego awans do pierwszej piątki tego biegu będzie dużym sukcesem.

TYPY REDAKCJI:

30 km skiathlon:

Mistrz olimpijski: Aleksandr Legkov (Rosja)

Sprint stylem dowolnym:

Mistrz olimpijski: Nikita Kriukov (Rosja) lub Federico Pellegrino (Włochy)

Maciej Staręga: półfinał

15 km st.klasycznym:

Mistrz olimpijski: Martin Sundby (Norwegia)

50 km st.dowolnym:

Mistrz olimpijski: Martin Sundby (Norwegia)

Sprint drużynowy:

Mistrzowie olimpijscy: Norwegia

Sztafeta 4×10 km:

Mistrzowie olimpijscy: Norwegia

Opracowali: Inga Świetlicka i Dawid Brilowski

Komentarze